2007-03-05 23:05
 Oceń wpis
   
Polska powinna zdecydowanie odrzucić propozycję Komisji Europejskiej zmierzającą do podniesienia akcyzy na olej napędowy.

Komisja Europejska proponuje podwyższenie minimalnej wysokości akcyzy na olej napędowy z obecnych 302 EUR/tysiąc litrów paliwa do 380 EUR w roku 2014. Projekt ten jest szkodliwy zarówno dla gospodarki polskiej, jak i całej gospodarki unijnej. Akcyza na olej napędowy już obecnie jest na wysokim poziomie, wyraźnie podnosząc cenę tego strategicznego paliwa i stanowi największą część rachunku na stacji benzynowej.
Podniesienie akcyzy uderzy w polską gospodarkę kilkoma kanałami. Po pierwsze, zmniejszy konkurencyjność firm transportowych, których rentowność w dużym stopniu zależy od cen paliwa. Już teraz wielu kierowców firm transportowych tankuje paliwo na Białorusi. Podwyżka akcyzy nasili ten proceder i w efekcie może ograniczyć wpływy budżetowe. Po drugie, podnosząc koszty transportu towarowego (większość ciężarówek jeździ na tym paliwie), może przyczynić się do podniesienia cen transportowanych towarów a tym samym do wzrostu inflacji. Po trzecie, w związku z coraz powszechniejszym wykorzystaniem oleju napędowego w samochodach osobowych, wyższa akcyza na to paliwo podniesie koszty utrzymania.

Należy także zauważyć, iż wyższe ceny oleju napędowego mogą zwiększyć skalę nadużyć związanych z wykorzystaniem oleju opałowego do napędzania silników.

Powyższe czynniki sprawiają, iż proponowane przez Komisję Europejską rozwiązanie jest szkodliwe dla Polski i jako takie powinno być przez nasz kraj odrzucone. Podnoszenie i tak już bardzo wysokich obciążeń fiskalnych nie sprzyja gospodarce całej Unii Europejskiej, zmniejszając jej konkurencyjność.

Za szkodliwą należy także uznać retorykę, jaką w uzasadnieniu swojej propozycji przyjęła Komisja Europejska. Tłumacząc ją względami ekologicznymi, a faktycznie działając w imieniu niemieckiego budżetu, który co roku z uwagi na wysoki krajowy poziom akcyzy i zjawisko turystyki paliwowej traci około 2 mld EUR, Komisja Europejska sprawia, iż inne jej działania na rzecz redukcji emisji CO2 tracą na wiarygodności.
Tagi: liberalizm, wolny rynek, podatki, akcyza, olej napędowy, forum liberalne


2007-03-03 21:19
 Oceń wpis
   

Wraz z nową odsłoną walki PiSu z korporacjami zawodowymi kwestia uporządkowania tej dziedziny życia społecznego stała się ponownie przedmiotem publicznego sporu. Po raz kolejny jednak rzeczowa dyskusja zablokowana została przez polityczne uprzedzenia. Składane przez rząd propozycje ograniczenia „monopolu” korporacji zawodowych są oceniane w pierwszym rzędzie pod kątem intencji polityków PiSu, którym apriori przypisuje się chęć demontażu samorządności w imię centralizmu. Tego rodzaju uprzedzenia sprawiają, że uwadze recenzentów polityki rządu uchodzą widoczne dowody szkodliwości działań podejmowanych przez „reformatorów” z PiSu. Nie starają się oni bowiem uporządkować sposobu funkcjonowania samorządu zawodowego w taki sposób, aby spełniał on swoje konstytucyjne cele, ale walczą kolejno z pojedynczymi korporacjami, co w rezultacie obok likwidacji patologii doprowadzi do kompletnego chaosu. Wydaje się, że ten rodzaj postępowania skrywany pod sloganem „skuteczności” jest w gruncie rzeczy wyrazem słabości merytorycznej oraz tchórzostwa, które nie pozwalają obecnemu rządowi podjąć rzeczywistej reformy funkcjonowania korporacji zawodowych.

Samorządność w Polsce ma duże tradycje sięgające jeszcze czasów Iszej Rzeczpospolitej, która w dużej mierze opierała się na samorządności. Jednak tradycja samorządu zawodowego stanowi wartość społeczną jedynie wtedy, jeśli zdołała wykształcić etos. Tymczasem współczesne doświadczenia wskazują raczej na liczne patologie. W powszechnej świadomości funkcjonuje przekonanie o monopolu prowadzącym do ograniczenia wolnego dostępu do zawodu oraz wzrostu kosztów usług. To przekonanie znajduje zresztą potwierdzenie w takich działaniach korporacji jak np. nałożenie przez Krajową Radę Notarialną obowiązku pobierania maksymalnych stawek za czynności notarialne, podczas gdy pobieranie niższych stawek zostało uznane za czyn nieuczciwej konkurencji zgodnie z par. 26 Kodeksu Etyki Zawodowej.

Art. 17 ust 1 Konstytucji, dopuszczając tworzenie samorządów zawodowych przypisuje im funkcję reprezentowania osób wykonujących dany zawód. Negatywne efekty działania korporacji wynikają z praktyki, która często reprezentację sprowadza do walki o interes danej grupy zawodowej, przekształcając tym samym samorząd w związek zawodowy. Tymczasem, funkcja reprezentacji powinna wypływać z drugiej części zapisu konstytucyjnego, która podkreśla potrzebę pieczy nad należytym wykonywaniem zawodu w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Trudno bowiem dostrzec, jakikolwiek powód, dla którego wybrane zawody, określane mianem zawodów zaufania publicznego, miałyby posiadać szczególne prawo do walki o swoje interesy. Zgodnie z duchem zawodu zaufania publicznego w relacji z rządem ich przedstawiciele powinni reprezentować oraz chronić interes publiczny, nie zaś swój własny. Dlatego zamiast chaotycznego wyrywania pojedynczym korporacjom ich uprawnień potrzebna jest kompleksowa regulacja prawna, porządkująca sposób funkcjonowania samorządów zawodowych, poprzedzona szeroką dyskusją publiczną.

Mówiąc o ograniczeniu myślę o likwidacji korporacyjnego wymiaru samorządu zawodowego na rzecz jego pomocniczości, subsydiarności mającej na celu uwolnienie społecznej energii na rzecz dobra wspólnego. W takim ujęciu samorządy zawodowe powinny w pierwszym rzędzie reprezentować wobec rządu interes obywateli, zamiast walczyć o własne przywileje. Scedowanie części władzy na samorząd wynika w tym przypadku z potrzeby ochrony interesu obywateli przed zakusami władz państwowych. W myśl tak rozumianej misji zawodów zaufania publicznego, konieczne jest utrzymanie niezależności od rządu zawodów prawniczych oraz np. psychologów. W pierwszym przypadku wynika to z konieczności reprezentowania lub rozstrzygania w sądowych sporach obywateli z władzami, w drugim ze względu na pokusę manipulacji przez rząd normami, które określają postawy i zachowania społeczne. Natomiast w pozostałych przypadkach istniejących obecnie korporacji oraz zawodów pretendujących do ich utworzenia, trudno wskazać na ich realną rolę ochrony interesu obywateli.

Tym niemniej ograniczenie liczby zawodów wymagających niezależności od władz państwowych nie rozwiązuje problemu dostępu do zawodu, co stanowi największą patologię istnienia korporacji. Trzeba się jednak pogodzić z tym, że leżąca w interesie publicznym niezależność niektórych zawodów wymaga wyłączenia kontrolnej roli władz państwowych. Nie zmienia to natomiast faktu, że niezgodna z konstytucją patologia ograniczania dostępu do zawodu stanowi problem, którego rozwiązania należy poszukiwać. Rzecz w tym, że leży on poza upolitycznionym sporem pomiędzy zwolennikami korporacji zawodowych a ich przeciwnikami. Przekazanie kontroli nad dostępem do zawodu rządowi przyczyni się do likwidacji pożytecznej dla społeczeństwa niezależności, wcale niekoniecznie likwidując patologię. Z jednej bowiem strony może się pojawić chęć przypodobania wybranej grupie wyborców, a w konsekwencji całkowitego otwarcia zawodu, które obniży poziom jego wykonywania poniżej bezpiecznego minimum. Z drugiej strony, nie ma żadnej gwarancji, że działania rządu nie będą prowadziły także do ograniczania dostępu do zawodu. Dowodem niech będzie to, że wobec zaledwie kilkunastu zawodów zaufania publicznego, reglamentacja dostępu do zawodu w ramach funkcjonowania układów resortowo-korporacyjnych dotyczy około 400 zawodów. Problem wiąże się bowiem z samym procesem zdobywania uprawnień do dopuszczenia do zawodu i nie jest bezpośrednio zależny od tego, kto będzie nim kierował. Jakkolwiek nie można zapominać, że monopol korporacyjny prowadzi najczęściej do ustanawiania takich procedur, które leżą w interesie osób wykonujących już dany zawód, a nie obywateli korzystających ich usług. Należy przy tym pamiętać, że w zawodach wymagających praktyki, interes ludzi już pracujących, zawsze będzie sprzeczny z interesem ludzi wchodzących do zawodu.

Być może rozwiązaniem problemu byłoby nie tylko ograniczenie ilości korporacji, ale wprowadzenie decentralizacji samorządu zawodowego. Przykładem mogłyby być uczelnie, dysponujące również pewnym stopniem niezależności, ale jednocześnie konkurujące pomiędzy sobą. Czy tego rodzaju rozwiązanie jest najlepszym? Jak na każdą propozycję odpowiedź wymaga dyskusji, która jednak powinna koncentrować się wobec realnych problemów, a nie ustrojowych sporów o podziale władzy.
Samorządność, nie może bowiem pozostawać celem samym w sobie, ale musi być środkiem ochrony interesów obywateli. Z tej perspektywy, trzecie z zadań, jakie realizują samorządy zawodowe, a mianowicie sądownictwo, które powinno obejmować ocenę etyki zawodowej, ale jedynie w odniesieniu relacji pracownik - obywatel. Wewnętrzne spory, jak np. brak okazywania odpowiedniego szacunku dla członków samorządu, w sposób oczywisty nie mogą leżeć w gestii tegoż, gdyż jest on stroną sporu.

Podsumowując, istnienie samorządów stanowi zjawisko ze wszech miar pożyteczne, wypełniające maksymę Cycerona „Quid est enim civitas nisi iuris societas civium” – „Czym jest bowiem państwo, jeżeli nie opartym na prawie związkiem obywateli”. Należy jednak pamiętać, że interes obywateli nie jest tożsamy z interesem danej grupy zawodowej i tak długo jak ocena działań jej członków lub wybór usługi w ramach konkurencji leży poza zakresem możliwości obywateli należy unikać powoływania struktur, które pod płaszczykiem samorządności realizują korporacyjne cele wąskiej grupy interesu.





Najnowsze komentarze
 
2007-03-06 22:43
morda do wpisu:
Liberalne NIE dla wyższej akcyzy na ON
namalujcie moze obraz polski gdzie paliwo kosztuje 2 PLN za litr?



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 


Moje linki


Ulubione blogi
 


Archiwum Bloga
 
Rok 2007